*potem te zdjęcia okazują się najbardziej "sensowne"
Na miejscu okazuje się jednak, że jest to zbawienie także i w tej dziedzinie życia - momentalna digitalizacja notatek. Mimo, że nigdy nie byłem fanem przefotografowyania zapisków z tablicy. Nienawidzę stert w połowie zapisach kartek z notatkami z wykładów, walających sie po parapecie i wiecznego powtarzania sobie "musze to w weekend ogarnąć". W międzyczasie wszystko ginie, gnie sie itd.. Potem dla przyzwoitości się tego nie wurzuca, "bo może się przyda". A tu proszę - po zajęciach fotografujemy, zyskujemy przyjaźń grupy udostępniając wszem i wobec, ratujemy trochę środowiska, mamy świetną ściągę, i wogóle same zalety. A tak wogóle to czasem to potrafi całkiem fajnie wyglądać. Może akurat nie statystyka, ale na statystyce to Pani Magister Zofia wyglądała ładnie (tak, na politechnice jest piękna kobieta i miałem z nią zajęcia!).

A jak skończe studia, to powybieram co bardziej abstrakcyjne wykresy czy rysunki i wystawie w jakiejś modnej kawiarence - na tyle pewnie ta cała edukacja techniczna mi się przyda.
While I was happy with my camera during summer holidays, I didn’t thought that it can be so useful at university. I hate to storage all those paper’s with notes from lectures, after all you rarely use it. Now it’s all on the computer with single shutter press and everyone can share it so everybody loves you. And after all math or physics can sometime looks really cool – maybe after I graduate I will make a exhibition.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz